Klika dni wcześniej do zaproponowanych przez dyrektora placówki Przemysława Zawadzkiego wariantów naprawczych odniosła się Skarbnik Powiatu Halina Mackiewicz. Przypomnijmy, iż wszystkie cztery wersje niwelowania szpitalnego długu opierają się na wzmocnieniu lecznicy dwudziestoma pięcioma milionami złotych. W zależności od formy transferu tej sumy, różne będą efekty sanacyjnych działań. Szpital może zaciągnąć kolejny dług na własną rękę, może ubiegać się o poręczenie pożyczki przez powiat, może także otrzymać oczekiwaną pomoc pieniężną bezpośrednio od samorządu. Tak przynajmniej wyobraża to sobie dyrektor Zawadzki. Diametralnie odmienne stanowisko zajmuje Halina Mackiewicz. Jej wyczerpującą, logiczną i popartą finansowymi analizami argumentację można sprowadzić do krótkiego stwierdzenia: - Nas na to nie stać.
Na drugim nadzwyczajnym zebraniu obu komisji głównym mówcą był Przemysław Zawadzki. W zmasowanym ogniu pytań zapoznał radnych z sytuacją ekonomiczną jednostki oraz podstawami, na jakich oparł koncepcję wychodzenia z kryzysu.
W bieżącej działalności szpitala zrównoważenie strat z zyskami wymaga radykalnej reorganizacji. Wskazana jest likwidacja przynoszących największe straty, a przy tym obsługujących niewielki odsetek pacjentów, oddziałów: otolaryngologii, chorób zakaźnych, paliatywnego. Ten ostatni mógłby zostać zastąpiony skomercjalizowanym odziałem pielęgnacyjnym. Rzecz jasna, komercjalizacja nie oznaczałby odpłatności chorych, natomiast przysparzałaby szpitalowi dochodu (w postaci opłat za wynajem pomieszczeń). Dodatkowy grosz można też znaleźć, prowadząc własną, szpitalną aptekę.
Redukcja zadłużenia zależy od tego, czy placówka zdana będzie wyłącznie na siebie, czy też uzyska postulowaną pomoc. Dzięki uporczywym staraniom Przemysława Zawadzkiego firmy windykacyjne wstrzymały na parę miesięcy egzekucję należności. Ten czas trzeba maksymalnie wykorzystać na korzyść lecznicy.
Radni poddali w wątpliwość optymizm dyrektora co do renegocjacji kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia (przeniesienia na inne oddziały puli przeznaczonej dla otolaryngologii, zakaźnego i paliatywnego), domagali się wskazania winnych katastrofy placówki, pytali kto weźmie na siebie odpowiedzialność za obecne prowadzenie szpitala.
Jarosław Kleszczewski stwierdził, że nie ograniczanie, lecz rozwijanie działalności medycznej jest receptą na sukces. Henryk Gondek zwrócił uwagę na konieczność uzgodnienia programu naprawczego z załogą i związkami zawodowymi, zaś Rafał Krupa ciekaw był, czy pracownicy rozumieją niezbędność zdecydowanych kroków.
Posiadający spore doświadczenie pracy w NFZ dyrektor Zawadzki, zapewnił że satysfakcjonująca renegocjacja kontraktu jest nie tylko możliwa, a wręcz wysoce prawdopodobna. Odpowiadając Jarosławowi Kleszczewskiemu, zgodził się z jego prorozwojowym idealizmem, problem w tym, że na rozwijanie czegokolwiek po prostu nie ma pieniędzy. Finansowy dramat spotęgowały decyzje poprzedników. Zwłaszcza zaciąganie lichwiarskich długów u (żerujących na naiwności) firm windykacyjnych. Za trudne i na pewno niepopularne decyzje bierze pełną, jednoosobową odpowiedzialność.
Radni (Jarosław Kleszczewski, Henryk Gondek, Marek Szczygłowski) uważają, że powiat (już enty raz) powinien pomóc, choć wielkość wsparcia nie może być aż taka, na jaką liczy dyrektor.
(łucz)





.jpg)
