Dziś po ruinach nie ma śladu, a dzikie wysypisko jest estetycznie uporządkowanym , pozbawionym szkodliwych substancji terenem.

15 września na własne oczy przekonali się o tym radni z Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, wizytujący rekultywowany obszar. Niestety, w trakcie skomplikowanej, rozległej i technologicznie zaawansowanej operacji „czyszczącej” (byłą „Izolację”), pod posadzką rozebranej hali fabrycznej odkryto ropopochodne, wcześniej niezdekonspirowane odpady. Ta mało przyjemna niespodzianka spowodowała konieczność rozszerzenia pierwotnie zakładanego zakresu robót, no i oczywiście zdobycia pieniędzy na nadprogramową inwestycję.

Ekspertyza ropopochodnego skażenia i plan jego usunięcia są już gotowe, teraz wszystko w rękach Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Od jego przychylności zależy termin przyznania środków (ok. 8 mln zł) na eliminację zanieczyszczenia. Szef likwidującej ogrodzieniecki azbest spółki VIG ma nadzieję, że pod koniec czerwca przyszłego roku będzie można uczcić szampanem ostateczne zakończenie przedsięwzięcia.

Radni odwiedzili także Bzów. Mieszkańcy tej dzielnicy Zawiercia od kilku lat cierpią z powodu działalności firmy Eko Harpoon. Pod pretekstem rekultywacji terenu dawnej cementowni „Wiek”, spółka Eko Harpoon uczyniła z niego miejsce zrzutu poprzemysłowych odpadów, zwożonych z różnych części kraju. Dzięki interwencji Starostwa sprawę zbadał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Wyniki przeprowadzonej przez niego ekspertyzy umożliwiły Urzędowi Marszałkowskiemu naliczanie opłat za nielegalne składowanie materiałów niebezpiecznych. Tylko za 2007 roku Eko Harpoon powinien zapłacić około dwudziestu milionów złotych.

Ten „finansowy bat” spowodował, że tiry z nieczystościami przestały nawiedzać Bzów, choć szkodząca środowisku firma wciąż nie kwapi się do usunięcia tego, czym dzielnicę skaziła.
TAK ZNIKAŁA "IZOLACJA"
(zdjęcia z archiwum spółki VIG)





.jpg)




















































