Jeśli jest entuzjazm, zapał i życzliwość, nawet największe wertepy i chaszcze zamienić można w płaski, zielony prostokąt z dwoma bramkami.
Takich wspaniałych, bo powstałych z prawdziwego, bezinteresownego zaangażowania, miejsc do kopania piłki nie otwiera się z monstrualną pompą, nie znakuje tabliczkami z podpisami pomysłodawców i wykonawców przedsięwzięcia. Oni wolą pozostać anonimowi.
Właśnie w ten sposób stworzono boisko przy zawierciańskim Ośrodku Usług Opiekuńczo-Wychowawczych. Zbudowano je, bo pragnęli tego młodzi podopieczni placówki, bo chciało tego jej kierownictwo, bo znaleźli się wrażliwi dobroczyńcy.
Z porośniętego drzewami i krzakami, nierównego kawałka gruntu, społeczną pracą, przy finansowym wsparciu lokalnych przedsiębiorców uczyniono efektownego „orliczka”, takie malutkie, zawierciańskie Wembley. Może trochę ciasne, ale własne.
27 września nie oddawali go do użytku ministrowie, szefowie departamentów, tłum prominentnych postaci. Na przecięcie wstęgi przyszli wypróbowani przyjaciele ośrodka.
OTWARCIE BOISKA UŚWIETNILI ZAWODNICY RUCHU CHORZÓW





.jpg)















