- Wśród skazanych na eksterminację był także mój dziadek, który właśnie stąd wywieziony został do obozu w Gross-Rosen. Wraz z innymi patriotami poniósł tam męczeńską śmierć – składając biało-czerwoną wiązankę wyznał załamującym się ze wzruszenia głosem starosta Ryszard Mach.
To nie torba na zakupy (u Floriana), to wiaderko z wodą
Oczy zwilgotniały mu także w pobliskich Bodziejowicach. Tym razem były to łzy radości. Tutejsza jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej wzbogaciła się bowiem o nowy, wielofunkcyjny samochód. To starosta razem z Członkiem Wojewódzkiego Ochotniczych Straży Pożarnych Mieczysławem Skrętem i powiatowym radnym Rafałem Krupą wystarali się o ten pojazd. Jego czerwona sylwetka wspaniale prezentowała się na placu przed remizą. Na lśniącą karoserię, niczym Anioł Stróż, rzucała cień modernistyczna rzeźba świętego Floriana, którą tego pamiętnego dnia wraz z wozem bojowym poświęcono. Do pamiątkowego zdjęcia zbiegli się, rzecz jasna, nie tylko prawdziwi ojcowie sukcesu. Ryszard Mach, Mieczysław Skręt i Rafał Krupa przymknęli na to oczy, bo przecież najważniejsze jest bezpieczeństwo ludności.
Podczas przekazania wozu porywająco koncertowała miejscowa orkiestra dęta, w której od piętnastu lat radny Krupa gra na puzonie.





.jpg)











