O tym, między innymi, mówił starosta Rafał Krupa podczas grudniowego spotkania z kadrą kierowniczą urzędu.
Już od stycznia na powiaty spadną nowe obowiązków (np. z zakresu pomocy społecznej czy komunikacji), lecz, jak to zwykle bywa, bez finansowego wsparcia z budżetu państwa. Odwieczny niedostatek środków na realizację podstawowych zadań jeszcze bardziej się pogłębi. Niewystarczająca subwencja oświatowa, drastyczne ograniczenie nakładów na staże skomplikują i tak już niezbyt komfortowe warunki pracy. Nie jest zatem prawdą, że wyrzeczenia wymuszane są wyłącznie ekonomiczną sytuacją powiatowego szpitala.
Pełne zrozumienie
Mimo dość przygnębiających perspektyw, starosta oczekuje od podwładnych nie tylko gospodarskiego rozumienia problemów, ale także pełnego zaangażowania i sumienności na swoich stanowiskach. Do naczelników należy organizowanie pracy wydziałów, tak by koszty ich funkcjonowania były jak najmniejsze, a sprawy załatwiane wyczerpująco i terminowo.
Ani czyjś urlop, ani choroba nie mogą wydłużać urzędniczych działań, zaś tam, gdzie można, niezbędne czynności należy wykonywać „od ręki”. Zastępstwa, przejmowanie obowiązków nieobecnego pracownika, niewymagająca pisemnych poleceń współpraca wydziałów i poszczególnych osób muszą być normą w starostwie.
Dyscyplina to również właściwe korzystanie z uprawnień i przestrzeganie powszechnych ograniczeń. Zdaniem Rafała Krupy niedopuszczalne jest wykorzystywanie zwolnień lekarskich do innych niż lecznicze celów, zapowiada także bardziej zdecydowaną walkę z łamaniem obowiązującego w budynku zakazu palenia.
- To już nie te czasy, gdy biurokrata robił łaskę obywatelowi, a urzędnicza posada uchodziła za lekką, łatwą i przyjemną. Nasza zawodowa aktywność jest służbą i powinnością, za którą nie należą się żadne dowody wdzięczności. Ich ewentualne przyjmowanie będzie traktowane jako przejaw korupcji i z całą surowością karane – podkreśla starosta.





.jpg)
