Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności / Wiadomości
Wojewoda indagowany
Data dodania: 28.01.2010
Wojewoda indagowany Niedawna katastrofa energetyczna w naszym regionie nie tylko naraziła rzesze mieszkańców na niebywałe uciążliwości, spowodowała także ogromne straty materialne.

Awarie ujawniły fatalny stan sieci przesyłowej i spore niedostatki organizacyjne dystrybutorów energii. Okazało się, że oddziały tej samej firmy różnie współpracują z samorządami i z różnym zaangażowaniem przywracają zasilanie na poszczególnych terenach. Jednym z wątków ostatniego posiedzenia radnych Komisji Budżetu i Infrastruktury Technicznej była dyskusja o konsekwencjach kataklizmu i skuteczności radzenia sobie w krytycznych sytuacjach przez ENION. Na nieodpowiadającą podziałowi administracyjnemu strukturę Enionu zwrócił uwagę starosta Ryszard Mach. Tak się składa, że cztery gminy powiatu zawierciańskiego obsługuje filia myszkowskiej centrali i nie Zawiercie, lecz Myszków jest dla niej wyrocznią. Jeśli przychodzi kryzys, to tam, a nie u nas w pierwszej kolejności naprawia się słupy, przewody, stacje. Radny Leszek Kalaga przyczyn energetycznego paraliżu upatruje w polityce rządu. – Za publiczne pieniądze wysyłane jest wojsko do Afganistanu, a ratownicy na Haiti, natomiast zapomina się o bezpieczeństwie własnych obywateli – mówi z goryczą.
Miliony złotych kosztowały przymrozki, oblodzenia, przyrastająca każdego dnia szadź. Wynajmowanie agregatów prądotwórczych, utrzymywanie ciągłości funkcjonowania urządzeń wodnych, konieczność przerzucania służb w coraz to inne rejony powiatu i pozostawiania ich w bezustannej gotowości – wszystko to pochłonęło czas, nadwerężyło sprzęt, boleśnie uderzyło w gminne budżety. Jednak straty mają nie tylko wymiar finansowy. Poważnie naruszony został krajobraz objętych katastrofą obszarów. Wiele lat zajmie leśnikom odbudowa zdruzgotanego drzewostanu. Naocznie przekonał się o tym przewodniczący rady powiatu Adam Rozlach. Kilka dni temu odwiedził jeden z zagajników, ryzykując odchudzenie portfela (pod groźbą kar finansowych obowiązuje zakaz wchodzenia do lasu), narażając się na utratę zdrowia, a nawet życia. To co ujrzał, psychicznie zwaliło go z nóg niczym szadź potężne konary. – Kto za to zapłaci! – dociekał podczas obrad komisji.
27 stycznia te dramatyczne pytania powtórzył wojewodzie Zygmuntowi Łukaszczykowi Ryszard Mach. Na zorganizowanym w Urzędzie Wojewódzkim spotkaniu podobne kwestie poruszyli inni samorządowcy oraz przedstawiciele Lasów Państwowych. O odszkodowaniach wojewoda Łukaszczyk ma rozmawiać w Ministerstwie Sprawa Wewnętrznych i Administracji. Pozostaje mieć nadzieję, że rekompensaty będą adekwatne do poniesionych kosztów.


***


Niestety zima jeszcze się nie skończyła. Meteorolodzy zapowiadają kolejne ataki figlarnej aury.
 

(łucz)

Drukuj